Reforma oświaty
Jest rok 2096...
Totalitarne państwo (dla niepoznaki zwane demokratycznym), odeszło w niepamięć: nie ma horrendalnych podatków, państwo nie zarządza oświatą, leczeniem obywateli, "ukulturnianiem" ich, zapewnianiem im emerytury itp - ufając, że człowiek sam najlepiej wie, co mu jest w życiu potrzebne. Nie istnieją niepotrzebne ministerstwa: oświaty, zdrowia, kultury...
Człowiekowi zostaje w wirtualnym portfelu tyle wypracowanej energo-waluty, że jest w stanie sam sobie zapłacić za leczenie, zainwestować w wykształcenie dzieci. Praca przez 7 dni ziemiańskiego miesiąca wystarcza na utrzymanie czteroosobowej rodziny.
Hazardziści mogą zawierać różnorodne umowy ubezpieczeniowe ... ale chętnych jest zaledwie kilka procent. Większość woli oszczędności zainwestować lub od czasu do czasu wybrać się na wycieczkę na którąś z planet układu słonecznego (największym powodzeniem cieszą się okolice Jowisza).
Szkolnictwo (i ile to tak można nazwać, bo pojęcie "szkolnictwa" nie istnieje) jest całkowicie niezależne od państwa. Całkowita swoboda w wyborze treści i metod kształcenia powoduje, że do podjęcia nauki na komplementariach (zwanych dawniej wyższymi uczelniami) jedne szkoły przygotowują przez 5-7 lat, inne - przez kilkanaście lat.
- Jedne uczą metodą znaną ludzkości od wieków: uczeń pobiera naukę od mistrza. Brylują te, w których zechcą dzielić się wiedzą najlepsi nauczyciele.
- Inne uczą wykorzystując zdobycze techniki - urządzenia usprawniające przepływ wiedzy od nauczyciela do ucznia są wszechobecne.
- Jeszcze inne eksperymentują: uczą w wykorzystaniem hipnozy i innych nie do końca zbadanych właściwości ludzkiego umysłu.
Rodzice mają wolny wybór. Niektórzy podstawową wiedzę przekazują swoim dzieciom samodzielnie, a potem wynajmują nauczycieli celem dalszego rozwoju. Są też tacy, których dzieci zdobywają wiedzę wystarczającą jedynie do wykomywania prostych prac. Nikomu to nie przeszkadza, bo tacy też są potrzebni.
Czasy, gdy sprzątaczka musiała meć tzw. "maturę" są obiektem dowcipów. Sam egzamin maturalny, który nie jest stosowany już od 36 lat jest obiektem drwin. Uczniowie prześcigają się w wyszukiwaniu w archiwach co głupszych pytań maturalnych, które często zamiast sprawdzać stan wiedzy, ukrywały tejże wiedzy brak. Czytanie "ze zrozumieniem" jakichś bełkotliwych tekstów jest często przytaczane.
Komplementaria to prawdziwe kuźnie elity. Ukończenie najlepszych i późniejszy udział w odkryciach naukowych i w podbojach kosmosu są marzeniem młodych ludzi. Planowane na początku XXII wieku wyprawy w kierunku kilku najblizszych galaktyk rozpalają wyobraźnię...
Wystarczy!!! Że co? Że lepiej byłoby, gdyby to był rok 2015, a nie 2096? Przecież to tylko marzenia...
Nie można zreformować tego, czego zreformować się nie da. Oświata zarządzana przez państwo nigdy i nigdzie nie funkcjonowała dobrze.
Możemy sobie tylko pomarzyć...