|
Partner serwisu:
Wydawnictwo DIFIN
Kursy maturalne Abiturient
Pomoc z chemii
Agroturystyka - pod Kamieńcem .Odżywki, witaminy - sklep
|
Opinie nauczycieli
Opinie o polskiej oświacie
Uważam, że stan polskiej oświaty jest tragiczny.
Poziom nauczania sytematycznie spada. Przycznami są:
- wprowadzenie gimnazjów, - forsowanie przez władze oświatowe tzw. praw ucznia (które sprowadzają się
głównie do jednego prawa: do nieuczenia się), - negatywna selekcja w zawodzie nauczycielskim, czego
najlepszym dowodem jest paranoiczny system awansu zawodowego, oparty na zbieraniu papierków.
Po wprowadzeniu gimnazjów dało się zauważyć szokujące obniżenie poziomu uczniów rozpoczynających naukę w szkole ponadgimnazjalnej.
Nie chodzi tu o wiadomości encyklopedyczne. Absolwenci gimnazjów nie umieją dobrze czytać, pisać, liczyć, a co najważniejsze
- myśleć. Druga sprawa to finansowanie oświaty. Czy to jest normalne, że finansowaniem zajmuje się
gmina, a rządzi wszystkim MENiS przez kuratoria? Jeśli władze centralne chcą tym bajzlem kierować, to
niech sobie finansują! Przecież tak, czy inaczej, to zawsze płacimy za to my, przekazując spontanicznie
pieniążki na oświatę za pomocą instytucji pomocniczych zwanych powszechnie urzędami skarbowymi.
Nie jest dobrze.
Najgroźniejsza jest postępująca deprawacja młodzieży, pogłębiana przez obowiązujące przepisy.
Uczniowi wolno niemal wszystko. Nauczyciel zaś musi się tłumaczyć z braku osiągnięć edukacyjnych ucznia.
To, że uczeń nie uczy się, nie chodzi na lekcje, jest dla władzy oświatowej obojętne! Nauczyciel ma ucznia nauczyć i tyle. Jeśli się nie uda, to musi udowodnić, że zrobił wszystko co tylko można, ale się nie udało.
Oczywiście musi to podeprzeć masą papierków. Wielu młodych nauczycieli w takim stanie rzeczy nie może
zapanować nad uczniami w czasie lekcji. To co się na wielu lekcjach dzieje, przechodzi wszelkie,
znane nam starszym osobom, wyobrażenia. Nie zapowiada się, by ktoś na górze chciał to zmienić, więc cieszę się, że w 2007 roku mogę przejść na emeryturę. Nie wiem, czy byłabym w stanie uczyć w takich warunkach,
o ile to jeszcze można nazwać nauką...
Jedno wielkie chuligaństwo.
Chuligańskie, bezczelne zachowania uczniów, są zupełnie bezkarne. Sytuacja z roku na rok jest coraz gorsza. Pomocy ze strony rodziny ucznia nie ma żadnej, bo większość rodziców idzie za tym "tryndem" i broni swoje pociechy w najbardziej nawet oczywistych sytuacjach złego zachowania. Często przy tym nauczyciel, który jest ofiarą agresji jest atakowany i próbuje się zrzucić na niego całą odpowiedzialność.
W pełni popieram wcześniejsze wypowiedzi, które przedstawiają taki właśnie obraz smutnej rzeczywistości.
Polska oświata jest na skraju przepaści, a nie widać dyktatora, który wziąłby to wszystko "za pysk" i
zaprowadził porządek.
Granice absurdu.
Jestem osobą dosyć jeszcze młodą, ale z wystarczającym doświadczeniem zawodowym w nauczycielstwie by wyrazić swój pogląd. Nagłupsze reformy chyba wprowadzono w właśnie oświacie i służbie zdrowia. Otóż.....
1. dot 6-latków, którzy mieli pójść do szkoły. Ja jako matka właśnie takiego sześciolatka, podobnie jak zresztą tysiące rodziców dzieci w całej Polsce jestem zbulwersowana faktem jak w zależności od potrzeb politycznych manipuluje się decyzjami, które mają wpływ na tak liczne grono obywateli Polski. Najpierw było, że dzieci urodzone w 2006 roku muszą pójść do szkoły, później przed wyborami pojawił się news, że kto urodził się do sierpnia to musi, a kto po sierpniu to nie musi, a teraz podobo wcale nie musi. Chore!!!!!! Raz dzieci są przygotowane emocjonalnie, merytorycznie do tego by do szkoły chodzić, a za chwilę już niekoniecznie, bo elektorat spada dla pana Tuska, i dzieci iść nie muszą. Rodzice głowią się, nie wiedzą co robić. Zrobiono zamieszanie w naszych głowach, głowach nauczycieli, etc
2. zmiana w systemie oświaty(ta działka która dotyczy kształcenia dorosłych). Wypadają kierunki szkół policealnych(np.technik informatyk, jak wiele innych), które cieszyły się dużą popularnością, ale wg pani Min Hall nie są potrzebne, a może bardziej zadziałał lobbing wyższych szkół prywatnych, gdzie w tym samym czasie można nawet skończyć 3 kierunki. Wypadają LOu, będą tylko LO, więc ci co skończyli zawodówkę i gimazjum trafiają do jednego worka. Ci z zawodówki na wyższe semestry, a co z przedmiotami, które były w początkowych semestrach?
3. Ponadto za tymi zmianami idą ogromne koszty związane z wymianą podręczników dla rodziców. I nie są to zmiany, które powodują, że stajemi się modrzejsi......wręcz przeciwnie. Kiedyś uczeń w klasie 3 szkoły podstawowej musiał znać tabliczkę mnożenia do 100, teraz do 30. Za chwilę ustawodawca dojdzie do wniosku, że wcale nie musi umieć bo są kalkulatory, a ja później w szkole średniej uczę "bałwanów", którzy w 3 klasie szkoły średniej nie znają wzoru na pole kwadratu, tabliczki mnożenia,etc i dekalarują, że przystępują do matury.
4. ja rozumiem, że każdy minister musi się czymś zabłysnąć. Giertych-mundurki, abolicja na maturze, Hall przekroczyła wszelkie granice absurdu.
Opinie o maturze
Matura z matematyki w takiej postaci mogłaby być.
Na pewno lepiej sprawdza wiadomości i umiejętności, niż stara matura.
Wbrew powszechnej opinii, uważam, że nie jest wcale taka trudna. Powodem słabych wyników jest słabe przygotowanie maturzystów, które jest efektem "reform" przeprowadzonych w kilkunastu ostatnich latach.
Zadania na maturze wymagają przede wszystkim myślenia, a tego właśnie uczniowie najbardziej nie umieją.
Poza tym najważniejsze: matura, jeśli ma pełnić rolę egzaminu na wyższe uczelnie, nie może być łatwa! Gdyby większość pisała na 80-100%, to uczelnie po prostu nie miałyby możliwości wybrania kandydatów.
Za najlepszą formę egzaminu maturalnego uważam jednak test wielokrotnego wyboru.
Matura z matematyki jest zdecydowanie za trudna.
Nie każdemu jest dane uczyć w renomowanym liceum ogólnokształcącym, do którego przychodzą zdolne i bardzo zdolne dzieci. Uczę w zespole szkół ekonomicznych, którego uczniowie również zdają maturę.
Poziom wielu po przyjściu z gimnazjum jest taki, że w ciągu trzech lat nauki nauczyciel nie jest w stanie
przygotować ich do matury na takim poziomie wymagań, na jakim są przeprowadzane obecnie matury.
Zdecydowana większość z nich nie jest w stanie zdać matury z matematyki nawet na poziomie podstawowym.
Gdyby nauka w szkole średniej trwała (jak dawniej) 4 lata i gdyby uczniowie po ukończeniu gimnazjum umieli
tyle, ile dawniej umieli uczniowie po 8 klasach szkoły podstawowej, to można byłoby powiedzieć, że matura
jest trudna, ale większość może się do niej odpowiednio przygotować. Tak jednak nie jest, więc gdy
egzamin maturalny z matematyki będzie obowiązkowy, to jego wyniki będą tragicznie słabe. Nie wiem, czy 50% będzie w stanie taką maturę zdać.
|