Często mówi się: liczby rządzą światem. Pewne jest to: liczby pokazują, jak on jest rządzony.


Bieżące komentarze: matura z matematyki, oświata



"Bezpieczeństwo"

Śląski Kurator Oświaty Stanisław Faber poinformował, którzy nauczyciele mogą uczyć nowego przedmiotu "Edukacja dla Bezpieczeństwa" w gimnazjach i zasadniczych szkołach zawodowych.

Paranoiczna propaganda bezpieczeństwa została w ten sposób wyniesiona na piedestał. Piedestał ten będzie chyba takim szkolno-świątkiem, na co wskazuje sama nazwa: słowo bezpieczeństwo napisano z dużej litery!

Znowu SIO. A sio!

Trybunał Konstytucyjny będzie wkrótce wyrokował, czy ustawa o Systemie Informacji Oświatowej (SIO) jest zgodna z konstytucją. SIO został zaskarżony do TK, gdyż według skarżących zakres danych zbieranych przez MEN na temat obywateli będzie dużo większy niż nakazywałby zdrowy rozsądek. Pozwolę sobie w tej kwestii wtrącić swoje dwa grosze. Zbierzmy fakty, o których w ostatnich miesiącach pisałem:

  • Komisja Europejska poinformowała, że w Polsce jest 15% uczniów zagrożonych wtórnym analfabetyzmem.
  • Wielu młodych ludzi wykazuje praktyczną niezdolność posługiwania się słowem pisanym. Niektórzy nie potrafią zrozumieć treści nawet najbardziej podstawowych informacji. Kłopot sprawia im wypełnienie najprostszych formularzy, zrozumienie ulotki dołączonej do lekarstw. 
  • Co piąty 15-latek nie rozumie takich tekstów, jak instrukcja obsługi czy przepisy ruchu drogowego.
  • Studenci matematyki (!) mają problemy z najprostszymi zadaniami na poziomie gimnazjalnym. Do tego dochodzi nieumiejętność podejmowania samodzielnych decyzji czy wyciągania wniosków.

Przypominam, że taki student matematyki ma za sobą 12 lat nauki szkolnej, a 15-latek - 8 lat. Osiem lat łażenia do szkoły i 15-latek nie nauczył się pisać bez błędów i czytać ze zrozumieniem!

I ja mam teraz uwierzyć, że jeżeli MEN zbierze o uczniach i ich rodzinach jakieś tam informacje, to poziom nauczania się od tego poprawi? 

Proszę MEN-u! To nie uczniów trzeba naprawiać, ale chory system oświatowy i o nim informacje sobie zbierajcie!

SIO powinien zostać zaskarżony nie dlatego, że zbiera za dużo informacji, lecz dlatego, że je zbiera! Po co mu one? Nie dla psa kiełbasa! VON!

Walka z wiatrakami

Jedna z krakowskich maturzystek wystosowała list otwarty do władz oświatowych z żądaniem prawa do odwołań od wyników matury. Przepisy regulujące organizowanie egzaminu dojrzałości stanowią, że od werdyktu Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej nie ma odwołania. Maturzyści mają bardzo ograniczony wgląd do swoich prac – prawo pozwala im jedynie na półgodzinne zapoznanie się z pracą w siedzibie OKE, pod okiem urzędnika. Nie mogą kopiować pracy maturalnej.

Rzeczywiście przepisy w tej kwestii są zamordystyczne. Komisje egzaminacyjne ustawione są na pozycji nieomylnego suwerena. Jeżeli weźmiemy dodatkowo pod uwagę idiotyczne metody oceny prac, jak np. tzw "klucz" przy ocenie prac z języka polskiego, to otrzymujemy coś w rodzaju zarządzanego przez CKE domu wariatów.

Ponownie zadaję te same pytania:

  • czy matura naprawdę jest potrzebna?
  • czy wyższe uczenie nie poradzą sobie z rekrutacją bez matury?
  • czy bez tego maturalnego cyrku nie możemy się obejść?

Nasza Wielka Smuta

Ogłosiło, że "Minister Katarzyna Hall zaprezentowała w Brukseli priorytety polskiej prezydencji".

Kiedyś, jeszcze za czasów nieboszczki PZPR, gdy ono takie rzeczy ogłaszało, uśmiech i porozumiewawcze spojrzenia wśród prostego ludu były powszechne. A teraz? Nic! Nikt się nie śmieje. Wielka Smuta. Ludzie głowy pospuszczali - czegoś się boją...

Eksperci UE raportują

11 lipca 2011 r. Komisja Europejska ogłosiła komunikat prasowy, w którym znalazł się raport ekspertów zatytułowany "Wielu Europejczyków nie radzi sobie z czytaniem". Informacje o tym raporcie pojawiły się i w Polsce:

  • Wśród mieszkańców Unii Europejskiej poziom analfabetyzmu wtórnego staje się niepokojąco wysoki.
  • Wielu młodych ludzi wykazuje praktyczną niezdolność posługiwania się słowem pisanym. Niektórzy nie potrafią zrozumieć treści nawet najbardziej podstawowych informacji. Kłopot sprawia im wypełnienie najprostszych formularzy, zrozumienie ulotki dołączonej do lekarstw.
  • Co piąty 15-latek nie rozumie takich tekstów, jak instrukcja obsługi czy przepisy ruchu drogowego.

Polska należy do krajów, w których odsetek uczniów zagrożonych tym zjawiskiem jest najniższy w Europie. Dlaczego? Zapewne dlatego, że jeszcze za bardzo do tej Europy nie "weszliśmy". Ale spokojnie, resort edukacji ostro nad tym pracuje. Oto czym ostatnio zajmuje się MEN:

"Szkoła, która uczy demokracji i postaw obywatelskich to szkoła, która jest otwarta, która jest zarządzana demokratycznie. Będziemy rozmawiać o tym, jak budować model edukacji opartej na idei demokracji  - powiedział Mirosław Sielatycki, podsekretarz stanu w MEN, podczas dzisiejszej (11 lipca) inauguracji Letniej Akademii „Demokracja w Szkole" - wspólnego projektu Ministerstwa Edukacji Narodowej, Rady Europy, Europejskiego Centrum Wergelanda oraz Ośrodka Rozwoju Edukacji".

Teraz już wiadomo, dlaczego młody człowiek uczy się w szkole czytać, a potem zapomina. Uczą go demokracji, ekologii itp. głupot - na czytanie nie ma czasu. Uczeń jest zajęty podejmowaniem demokratycznie (!) decyzji, czy Zuzia ma dziś postawić piwo, czy nie.

A nie mówiłem?

"Rzeczpospolita" donosi, że do warszawskich liceów ogólnokształcących trafili w tym roku tak słabi uczniowie, że ledwie by przebrnęli przez szkołę zawodową. Jeden z warszawskich nauczycieli stwierdził, że niektórzy dyrektorzy, gdy się dowiedzieli, z jak słabymi wynikami mają uczniów, byli naprawdę zszokowani. Nauczyciele uważają, że uczniowie z tak niską punktacją (chodzi o punkty rekrutacyjne) bedą mieli ogromne problemy z ukończeniem szkoły.

Niedawno pisałem, że wprowadzenie gimnazjów zapoczątkowało gwałtowny spadek jakości nauczania. Czyżby w Warszawie o tym nie wiedzieli? Teraz nagle obudzili się z ręką w nocniku? Przecież już od wielu lat nauczyciele szkół ponadgimnazjalnych o tym mówią!

Nie mylić przyczyn ze skutkami

Instytut Badań Edukacjnych ogłosił raport o stanie oświaty. W raporcie znalazły się oczywiście odniesienia do kwestii nauczania matematyki. Oto niektóre wnioski IBE:

  • Nauczyciele matematyki nie są przygotowani do wykonywania zawodu i skutecznie obrzydzają swój przedmiot uczniom.
  • Studenci matematyki mają problemy z najprostszymi zadaniami na poziomie gimnazjalnym. Do tego dochodzi nieumiejętność podejmowania samodzielnych decyzji czy wyciągania wniosków.
  • Poziom nauczania może poprawić się za około 10 lat od wprowadzenia matematyki, jako obowiązkowego przedmiotu na maturze.

Ostatni punkt to już futurologia - zajmijmy się pierwszymi dwoma.

  • Skąd się wzięli ci nieprzygotowani nauczyciele matematyki? Czyż nie zostali oni wykształceni na uczelniach realizujących wytyczne resortu edukacji? 
  • Skąd się wzięli ci studenci matematyki, którzy nie potrafią rozwiązać zadań przeznaczonych dla gimnazjalistów? Czyż nie ukończyli szkół realizujących programy i wytyczne resortu edukacji?

Swego czasu zlikwidowano 8-letnią szkołę podstawową i 4-letnie LO i wprowadzono 3-letnie gimnazjum (po ukończeniu 6 klas szkoły podstawowej) oraz 3-letnie LO. Pamiętam szok, jakiego doznałem, gdy pierwsze roczniki absolwentów gimnazjów zawitały do szkół ponadgimnazjalnych. Zobaczyłem trzy zera, jak w ruskim WC:

  1. Zero wiedzy
  2. Zero myślenia
  3. Zero chęci do nauki

To są prawdziwe przyczyny fatalnej jakości nauczania matematyki, a nie jakość studentów matematyki. Bezsensowne reformy rozpoczęły ten upadek.


Pozostałe komentarze:
-1--2--3--4--5--

-6--7--8--9--10--

-11--12--13--14--15--

-16--17--18--19--20--

-21--22--23--