Czy matura jest potrzebna?

Siła przyzwyczajenia

Zapewne takie pytanie w dzisiejszych czasach zaskakuje. Nie wybrażamy sobie szkolnictwa bez matury. Dlaczego? Bo jak tylko sięgamy pamięcią, matura zawsze była! Czy tak jednak naprawdę MUSI tak być? Czy zadajemy sobie pytanie: PO CO właściwie ta matura jest?

Po co

  • Człowiek kończy szkołę średnią i nie chce się uczyć dalej - czy ten egzamin coś mu daje? Nic mu nie daje. Jest to najzwyklejsza w świecie papierkologia. Stosuje się ją tylko po to, aby jeden urzędnik mógł w pocie czoła wymyślić BARDZO WAŻNĄ LISTĘ ZAWODÓW, DO KTÓRYCH WYKONYWANIA NIEZBĘDNA JEST MATURA, a drugi urzędnik mógł w pocie czoła pilnować, by sprzątaczki, nocni stróże i inni im podobni PODNOSILI KWALIFIKACJE i maturę zdawali.
  • Człowiek kończy szkołę średnią i chce się uczyć dalej. Czy jeżeli nie zda matury, to nie będzie mógł uczyć się dalej? Będzie mógł uczyć się dalej. Do dalszej nauki nie jest mu potrzebna matura, ale wiedza i umiejętności.

    Uczelnie przez wiele dziesiątków lat świetnie dawały sobie radę z selekcją kandydatów na studentów. Nie ma najmniejszego powodu, by nie mogły tego robić nadal. Więcej: zrobią to lepiej, niż CKE! Dlaczego? Bo CKE UJEDNOLICA, a uczelnie - w zależności od swojego charakteru i kierunków studiów - potrzebują kandydatów o specyficznych predyspozycjach i na pewno lepiej je zbadają!

    Ujednolicanie kryteriów i wymagań powoduje, że selekcja przy naborze na wyższe uczelnie da średnio gorsze rezultaty. Gorzej: taka praktyka musi spowodować obniżenie poziomu jaki będą prezentować kandydaci na studentów. Gdy uczenia ustalała wymagania - wiadomo było, że na oblegane kierunki i uczelnie egzamin wstępny był trudny, a poziom wymagań wysoki. Teraz wszystko zostało spłaszczone i przez to, że maturę zdają też słabeusze - wymagania zostały obniżone. W efekcie poziom poleciał w dół, bo najlepsi nie muszą już równać w górę. Równają zatem w dół - do poziomu matury i mamy to co mamy - wyrównujące zajęcia na pierwszych latach studiów, na których to zajęciach uczy się "studentów" (cudzysłów zamierzony) podstaw matematyki.

Czyli "Matura to bzdura"?

Tak - ten absurdalny egzamin jest po prostu niepotrzebny.
Państwowy system edukacji jest największym w Polsce producentem fikcji: najpierw udaje że uczy, a potem sprawdza czy umiesz to, czego cię nie nauczył. Jest poza tym niesłychanie kosztowny - całe ministerstwo tzw. edukacji wraz z przybudówkami typu CKE czy kuratoria, można zlikwidować bez większej szkody dla poziomu szkolnego nauczania. Uczeń zdobywa wiedzę w szkole, a nie w urzędach.

Zatroskanym o kwestię kwalifikacji na studia przypomnę, że kiedyś uczelnie same sobie świetnie z tym radziły organizując egzaminy wstępne. Tym, którzy uważają, że gdy nie będzie tego egzaminu, to uczniowie nie będą się uczyć, odpowiadam: a teraz się uczą? Nie ma bata na nieuctwo, bo władza oświatowa idiotycznymi przepisami wymusza masowe przepuszczanie do następnych klas osób, które balansują na granicy wtórnego analfabetyzmu. Gdy ktoś uważa, że przesadzam, to niech wpisze w serwisie youtube hasło "Matura to bzdura" i przekona się, że ludzie po 12-13 latach łażenia do szkoły prezentują nieraz poziom 8-latka. Ktoś ich paręnaście razy przepuścił do następnej klasy....

Szkolne poznawanie matematyki to bardzo często nauka schematów rozwiązywania prostych, typowych problemów matematycznych, rozwiązywanych zazwyczaj przy wprowadzaniu danego działu matematyki. Tymczasem duch egzaminu maturalnego od kilku lat idzie w przeciwnym kierunku: procent zadań nietypowych, wymagających "pomyślunku" i umiejętności wykorzystania teoretycznej wiedzy systematycznie rośnie. Inne umiejętności są kształcone w nauczaniu (dobieranie schematu do danego problemu), a inne są wymagania na maturze z matematyki (twórcze poszukiwanie drogi do rozwiązania problemu). Ten stan rzeczy powoduje, że nawet zdolni maturzyści mają na egzaminie duże problemy.

Jeżeli już musi być, to jak powinna wyglądać?

  • Egzamin maturalny jest egzaminem państwowym. Jako taki powinien być obiektywnym sprawdzianem wiedzy. Podczas warsztatów metodycznych byłem świadkiem sytuacji, że zadanie (10 punktów do zdobycia) zostało ocenione przez kilkunastu nauczycieli i uzyskało u jednych 5 punktów, a u innych nawet 9. To jest normalne (!) i tego faktu nie zmienią żadne szkolenia egzaminatorów i "ujednolicanie" kryteriów ocen. Próby poprawiania rzeczywistości mogą jedynie spowodować stosowanie dziwolągowatych kryteriów oceniania, czego świadkami jesteśmy zwłaszcza w przypadku matury z języka polskiego.
  • Egzamin maturalny kosztuje. Poprawa prac powinna być szybka, jak najmniej pracochłonna.
  • W czasach, gdy wyższe uczelnie zajmowały się rekrutacją dostrzeżono, że najważniejsze są obiektywizm i niskie koszty. Zdecydowana ich większość wprowadziła testowe (wielokrotnego wyboru) egzaminy wstępne z matematyki. I chyba tak powinna wyglądać matura z matematyki. Powinna mieć formę testu wielokrotnego wyboru, bo taki test najlepiej sprawdza rzeczywistą wiedzę i umiejętności matematyczne. Matura mogłaby odbywać się na terenie szkoły, lub gdziekolwiek indziej. Wystarczyłoby, aby zdający usiedli na parę godzin przy terminalach komputerowych w obecności komisji, która kontrolowałaby tylko samodzielność pracy.
    Pobierz 12 przykładowych maturalnych zadań testowych. ABY POBRAĆ KLIKNIJ TUTAJ